Migrena – „głowne cierpienie”

„Za cóż mnie tak karzecie, o bogowie?… Tak, to bez wątpienia ta niezwyciężona, straszliwa choroba… hemicrania, przy której boli pół głowy… choroba, na którą nie ma lekarstwa, przed którą nie ma ratunku…”

Takie myśli krążyły w umęczonej głowie bohatera powieści Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”. Przedstawiony przez pisarza procurator Judei Poncjusz Piłat cierpiał z powodu otępiającego bólu głowy. Kiedy przesłuchiwał Jeszuę Ha-Nocri, marzył, by „przejść spod kolumnady do wnętrza pałacu, polecić, by zaciemniono okna komnaty, zwalić się na łoże, zażądać zimnej wody, umęczonym głosem przywołać psa Bangę, użalić się przed nim na tę hemicranię… W obolałej głowie procuratora błysnęła nagle kusząca myśl o truciźnie.”

Chorobę, która nękała przywołanego przez Bułhakowa prokuratora Judei, pierwszy raz opisał w II w. n.e. rzymski lekarz greckiego pochodzenia Galen. Nazwał ją hemicranią właśnie, czyli połowiczym bólem głowy. Termin ten z czasem przekształcił się w nazwę „megrim”, by ostatecznie utrwalić się jako „migrena”.

Przywołajmy jeszcze jedną postać z literatury. Adrian Leverkühn, bohater powieści Tomasza Manna „Doktor Faustus”, zwykł nazywać swoją przypadłość „głowny cierpieniem”. Kiedy pojawiał się atak, spędzał długie godziny zamknięty w zaciemnionym pokoju, niezdolny do pracy, do tworzenia, do rozmowy z kimkolwiek. Jedynie wszechogarniająca ciemność i samotność przynosiły mu ukojenie.

Ktoś, kto nie doświadczył tego rodzaju bólu głowy, może uznać użycie słowa „cierpienie” w tym kontekście za zbyt wydumane i przesadzone. Zdarza się, że migrena (albo globus – jak to może skojarzyć ktoś pamiętający „Nad Niemnem”) w powszechnym rozumieniu jest dolegliwością rozhisteryzowanych i przewrażliwionych kobiet, które po prostu boli głowa.

Tymczasem każdy, kogo regularnie męczą ataki migreny, wie aż za dobrze, jak dotkliwa jest to choroba, jak potrafi dezorganizować życie, jakim jest przekleństwem. I choć dość powszechna migrena jest chorobą ciężką, w bardzo dużym stopniu upośledzającą codzienne funkcjonowanie.

Wiadomo skądinąd, że Tomasz Mann wzorował swojego  tytułowego Doktora Faustusa między innymi na postaci Fryderyka Nietzschego. Z pewnością „głowne cierpienie” jest wspólne dla bohatera powieści i niemieckiego filozofa.

Wiele innych słynnych postaci, artystów czy myślicieli, cierpiało z powodu migreny: pisarze, a wśród Miguel de Cervantes, Lewis Carroll, Virginia Woolf, a także poetka Emily Dickinson; malarze Vincent Van Gogh i Claude Monet; kompozytorzy Luwig van Beethoven, Fryderyk Chopin; z migreną zmagali się również między innymi Blaise Pascal, Karol Darwin, Albert Einstein, Juliusz Cezar, Otto von Bismarck czy Zygmunt Freud.

Fakt, że wiele wybitnych i sławnych jednostek cierpiało na migrenę, nie stanowi większego pocieszenia. Migrena dotyczy tak ogromnej rzeszy ludzi, że  zalicza się ją do jednego z najczęściej występujących w populacji schorzeń. Szacuje się, że w Polsce doświadcza „głownego cierpienia” około pięciu milionów osób. Częściej zapadają na tę chorobę kobiety – nawet trzy razy częściej, jak wynika ze statystyk. U jednej piątej wszystkich chorych migrena ma bardzo ciężki przebieg.

 

Objawy choroby

 

Czym w istocie jest ból migrenowy świetnie oddają przywołane na wstępie słowa Bułhakowskiego Poncjusza Piłata. Migrena to silny, napadowy ból, który występuje z jednej strony głowy. Jest to ból pulsujący – zgodnie z rytmem serca. Ataki mogą trwać od kilku godzin do kilku dni. Zwykle ustępują bez jakichkolwiek następstw.

Atak bólu poprzedza i często mu towarzyszy tzw. aura, czyli zaburzenia widzenia i koncentracji, nadwrażliwość na dźwięki i zapachy, światłowstręt, nudności, wymioty, a także zaburzenia nastroju tj. niepokój, irytacja, przygnębienie.

Atak migreny po raz pierwszy może pojawić się w każdym wieku. Zwykle choroba ta ujawnia się u ludzi młodych poniżej 20 roku życia. Doświadczyć jej mogą także dzieci poniżej 12 lat (4–5%). Szczególnie często obserwuje się silne ataki bólu migrenowego i objawy im towarzyszące u ludzi przed czterdziestką. Niekiedy u starszych osób ataki stopniowo zanikają, a czasem zupełnie ustępują.

 

Przyczyny migreny

 

Trudno uznać wiedzę na temat przyczyn migreny za kompletną. Wciąż prowadzi się intensywne badania nad ich ustaleniem. Ma to przede wszystkim pomóc w skutecznym leczeniu migreny.

Większość naukowców jest zdania, że dużą rolę w rozwoju migren odgrywa czynnik genetyczny. Miałby on warunkować chorobę ośrodkowego układu nerwowego, którego wynikiem jest migrena. Schorzenie to dotyczy pnia mózgu. Dowiedziono, że w czasie ataku migreny naczynia mózgowe, szczególnie w obrębie opony pajęczej, poszerzają się; dopływ krwi do mózgu wrasta o około 300%, co powoduje falę intensywnej aktywności neuronów – czyli rozprzestrzeniającą się falę depolaryzacji. To z kolei wywołuje ból, a niekiedy poprzedzającą go tzw. aurę.

Rozszerzenie mózgowych naczyń krwionośnych i depolaryzacja mogą pojawiać się jako efekt przemęczenia, stresu, głodu, czy zaburzeń układu trawienia. Mogą się również wiązać z działalnością hormonów kobiecych i cyklem miesiączkowym (migrena menstruacyjna). Migrena może pojawić się także wówczas, kiedy następuje zmiana rytmu snu i czuwania, np. w czasie dłuższej podróży lub w czasie weekendu, kiedy śpi się dłużej (migrena weekendowa). Również nagła zmiana pogoda, spadek ciśnienia czy silny wiatr mogą sprzyjać pojawieniu się bólu migrenowego. Wywołują go niekiedy także silne zapachy, hałas, migoczący ekran telewizora, klimatyzacja, światło stroboskopu.

Migrenowcom nie służy przebywanie w zadymionych pomieszczeniach, ani tym bardziej palenie papierosów. Atak migreny może być też spowodowany niewłaściwą dietą; osoby zmagające się z migreną powinny unikać czekolady, serów, owoców cytrusowych oraz alkoholu. Działanie „migrenogenne” ma również kawa. Często u osób pijących duże ilości kawy atak pojawia się w momencie, kiedy obniży się poziom kofeiny we krwi.

 

Leczenie

 

W wypadku migreny ważne jest, by działać jak najszybciej, zanim atak na dobre się nie rozwinie. Niekiedy by w porę zatrzymać ból, wystarczy zażyć przeciwbólowy lek z grupy niesterydowych przeciwzapalnych (NLZP), które zawierają ibuprofen, kawas acetylosalicylowy lub paracetamol.

W walce z migreną pomóc może to, co czynił Adrian Leverkühn, mianowicie położenie się w zaciemnionym pokoju. Ulgę w cierpieniu przyniesie przyłożenie zimnego kompresu na pulsującą skroń.

Istotne jest, by starać się w miarę możliwości eliminować wszelkie potencjalne zagrożenia. Ważna zatem jest dieta, ograniczenie mięsa, słodyczy, produktów typu fast-food; zrezygnowanie z alkoholu (szczególnie czerwonego wina i ciemnego piwa) oraz tytoniu.

Warto podkreślić, że lista produktów i czynników ewokujących migrenę jest kwestią indywidualną, uzależnioną od konstytucji danego organizmu, dlatego każdy migrenowiec powinien sam przyjrzeć się temu, co sprzyja pojawianiu się u niego ataków.

Choć migrena wydaje się łatwa do zdiagnozowania, wskazana jest jednak konsultacja z lekarzem. Najlepiej jeśli choroba zostanie zdiagnozowana przez specjalistę – neurologa. W wypadku silniejszych ataków lekarz może przepisać mocniejsze, dostępne jedynie na receptę leki przeciwbólowe lub nowoczesne preparaty przeciwmigrenowe, których działanie polega na zwężaniu naczyń krwionośnych w mózgu, a tym samym do usunięciach przyczyny bólu.

 

***

 

Procuratora Judei – jak wiedzą znający „Mistrza i Małgorzatę” –  uzdrowił Jeszua Ha-Nocri. Przemówił do hegemona w ten oto sposób:

„Prawdą jest przede wszystkim, że boli cię głowa, i to tak bardzo cię boli, że małodusznie rozmyślasz o śmierci. Nie dość, że nie starcza ci sił, by ze mną mówić, ale trudno ci na mnie nawet patrzeć. Mimo woli staję się teraz twoim katem, co zasmuca mnie ogromnie. Nie możesz nawet o niczym myśleć i tylko marzysz o tym, by nadszedł twój pies, jedyne zapewne stworzenie, do którego jesteś przywiązany. Ale twoje męczarnie zaraz się skończą, ból głowy ustąpi.”

Ludzie, którzy zmagają się z migreną poza rzeczywistością fikcji literackiej, doświadczają niekiedy tak dotkliwego cierpienia, że mogą „małodusznie rozmyślać o śmierci”, nie licząc na to, że w cudowny sposób ich „męczarnie się skończą, ból głowy ustąpi”. Choć nie istnieje – póki co!  – lek, dzięki któremu moglibyśmy raz na zawsze pozbyć się „głownego cierpienia”, to jednak możemy aktywnie walczyć z migreną i minimalizować jej negatywny wpływ na nasze życie. Zamiast poddawać się i uznawać hemicranię za niezwyciężoną chorobę, możemy odpowiednio modyfikować dietę, zmienić tryb życia czy wreszcie, sięgnąć po dobrodziejstwa farmakologii – po konsultacji z lekarzem, rzecz jasna.

 

 

Komentowanie zablokowane.

Komentowanie zablokowane.