Chwila na sierpniowym niebie

Nad miastem olbrzym puchaty,
Jakiś poczciwie-straszny łeb
z nadmuchanego budyniu.
Obok pomniejsze bąble,
pasma, smugi, potworki.
jak to wszystko się trzyma,
tak ot, samo z siebie?
Bo nad nimi nic więcej,
wielka głębia, kosmos.
Moment, łeb się rozpłynął
i spadł strugami deszczu.
Tylko kosmos pozostał –
niemy świadek spektaklu.
I ja, zdziwiona

Janina Lepiarska
(ps. Kotyńska)

07.08.2010 r.

Komentowanie zablokowane.

Komentowanie zablokowane.