Zdumienie

Szary, jesienny, prawie, lecz jeszcze nie wieczór.
Lepka mgła gasi z wolna i barwy, i dźwięki.
Świat wokół zastygł w niemym zadumaniu.
Nagle skądś setki, mrowie… (Ale skąd na Boga?)
Przez niskie niebo płyną i płyną bez końca…
Przestrzeń drga ruchem skrzydeł,
Faluje, wypełniona aż po brzegi haftem.
Czarny haft się nawija na rolkę za blokiem,
Ale wolno, tak wolno… Czy nie będzie końca?
Wreszcie ostatnie ptaki znaczą ślad na niebie.
Koniec. Ocknij się, serce, nad wyraz zdumiałe.
Dokąd lecą te wrony? Skąd tyle na szlaku?

Janina Lepiarska
(ps. Kotyńska)
22.10.2008

Komentowanie zablokowane.

Komentowanie zablokowane.