Jesienne szaleństwo żywiołów

Groza wśród czarnych skołtunionych chmur,
Ciche pomruki i języki ognia.
Setki zlęknionych ptaków wplatają się w przestrzeń,
Płyną niczym ryby wśród sztormowych fal.
Ściana wody się zrywa I wali o ziemię.
Pies zasłania ślepia puszystym ogonem,
Umyka przed kulami, co po łbie łomocą
I szałem gniewnych żywiołów na niebie.
Gdzieś z tyłu smuga słonecznego blasku
I oto barwy bloków rażą wzrok do bólu.
Potężne ściany na tle rozjuszonej chmury
Lśnią niczym zjawy, miliardy fotonów.
Na niebo nieśmiało wstępuje łuk barwny.
Zdoła rozbłysnąć, czy zginie wśród stalowych kłębów?
Żywioły się zwierają jak barki tytanów
I trwają tak aż niebo zasnuwa się czernią
I zmrok zapada nad dręczoną ziemią.

Cóż jeszcze jesień wymyśli dla świata?

Janina Lepiarska
(ps. Kotyńska)
30.10.2008

Komentowanie zablokowane.

Komentowanie zablokowane.