Bajka o zajączku – łobuziaku

Był sobie łobuziak — zając, który nie bał się ludzi. Kiedyś przykicał do dziadkowej zagrody, bo zapachniało mu sianko na strychu. Zaczął się tam wdrapywać po drabinie. Co rusz jednak spadała mu któraś łapka ze szczebla,aż wreszcie bęcnął całkiem z góry na pupę. Na podwórku powstał ogólny śmiech i hałas. Zając wystraszył się, że wyjdzie dziadek i da mu w skórę,więc pozbierał się jakoś, stwierdził, że nic go specjalnie nie boli i pobiegł na łąkę. Dziwił się jednak bardzo, że każdy napotkany zwierzak na jego widok wybuchał śmiechem i uciekał. Było mu coraz bardziej głupio i smutno. Na drugi dzień spotkał mamę, której zwierzył się ze swego kłopotu. Mama obejrzała go i też zaczęła chichotać. Okazało się, że zając przy upadku skrzywił sobie kitkę i wyglądał bardzo śmiesznie. Mama chwyciła kitkę zębami, szarpnęła, zajączek wrzasnął i kitka wróciła na swoje miejsce.

I po kłopocie.

Janina Lepiarska

Komentowanie zablokowane.

Komentowanie zablokowane.