Refleksje przy wigilijnym opłatku

Moi drodzy, jesteśmy już naprawdę starzy,
Ale w sercach nosimy obraz tamtych Gwiazdek,
Kiedy były to Święta kilku krótkich,
Mroźnych dni zimowych.
Biedne, skromne, a przecież piękne i wspaniałe,
Takie nasze, polskie, rodzinne, kochane.
Paluszki dzieci tworzyły z zapałem cudeńka,
Co potem błyszczały i lśniły na drzewku.
Kogutki z wydmuszek, orzechy w sreberkach,
Koszyczki z bibuły, girlandy łańcuchów…
Cały dom napełniał aromat drożdżowca
I kompotu z owoców, przez maznę suszonych.
Ojciec w baranicy, ze szronem na wąsach
Wnosił mróz i drzewko,
Co lasem tak cudnie pachniało.
Pies, znęcony zapachem niezwykłego jadła,
Wciskał do sieni swoją sympatyczną mordę.
Biały obrus i sianko, odświętne talerze,
Na ścianach blask ognia od ciepłego pieca.
I dziadkowie z opłatkiem i błogosławieństwem
Dla rodziny, domostwa i bydląt w oborze.
Potem postne potrawy, spożywane godnie
I domowy koncert najpiękniejszych kolęd.
Proste prezenty, robione ukradkiem przez matkę,
A przecież tyle szczęścia dające dzieciakom.

Nasza kochana dawna, polska Gwiazdka,
Wspaniałe Święta kilku krótkich dni zimowych!
Proste, skromne, a dotąd zachowane w sercu
Jak skarb najpiękniejszy ze złota i srebra.

Teraz nie umiem się już nimi cieszyć.
Co to za święta, co trwają miesiące!
Ten blichtr plastikowy na wystawach sklepów,
Tłum półprzytomnych ludzi przy kasach marketów
I stada Mikołajów na każdej ulicy.
„Wieczerzy wigilijnych” dziesiątki i setki,
Opłatek rozkruszany na biurka i faksy.
Kolędy z głośników, zagłuszane rykiem
Tysięcy samochodów na mokrych ulicach.

I reklamy, natrętne, męczące i głośne,
święta nas urządzają na swą własną modłę.
Komercja, frymarcząca tym, co piękne, święte.
Gwiazdka, co się stała festynem, jarmarkiem

Maleńki Boże,czy jeszcze oddychasz,
Upchany siłą za złotego cielca?

Janina Lepiarska
21.10.2007

Komentowanie zablokowane.

Komentowanie zablokowane.