Dzieci dla świata

Rodzimy dzieci by przetrwał gatunek?
Aby mieć godnych następców?
Bo inni ludzie też je mają?
By kochać kogoś miłością bez granic?
Bo poczuliśmy taki zew natury?

Zwlekamy z urodzeniem,
Bo chcemy się dorobić?
Bo pragniemy najpierw zająć się karierą?
Bo nie lubimy mieć nowych kłopotów?
Bo kojarzymy szczęście i radość z czymś innym?

Jest nam obojętny
Szczebiot małych istot.
Nie wzrusza nas nieporadność
Maciupeńkich nóżek.
Pierwsze „Mamo!”, „Tato!”
Nie brzmi jak muzyka.
Nie chcemy miłości do małego dziecka.

Lecz czy ktoś pomyślał,
Że w dzieciach jest tyle dobra,
Pięknego jak hostia,
I radości, czystej jak źródło strumyka?
Dzieci to ocean najpiękniejszych uczuć,
Tak potrzebnych złemu, szalonemu światu

Tłum małych istotek
To dla nas nadzieja,
Że się nie podusimy
We własnym horrorze.

To z dziecięcych wózeczków
Spływa na nas łaska
Dobra i piękna, i świat opromienia.
Nie pozwólmy wyschnąć nawet jednej kropli
Z oceanu maleńkich, wspaniałych serduszek.

One nas potrzebują,
Ale my ich — bardziej.

Janina Lepiarska
09.04.2008

Komentowanie zablokowane.

Komentowanie zablokowane.