Student w ubezpieczeniowej dziurze

We Wrocławiu tegoroczni maturzyści, którzy dostali się na studia, przez ponad miesiąc nie mają prawa do bezpłatnej opieki zdrowotnej.

U córki Małgorzaty Janczak z Wrocławia – tegorocznej maturzystki – wykryto poważną wadę nerek. Pech chciał, że stało się to w wakacje. Dziewczyna była już po maturze, ale nie miała jeszcze indeksu na studia, a jedynie informację z Politechniki Wrocławskiej, że została przyjęta. Szpital zwrócił pani Małgorzacie kartę choroby z informacją, że córka nie jest ubezpieczona. – Zaczęłam drążyć temat. Okazało się, że to pomyłka, bo córka w lipcu była jeszcze ubezpieczona, tylko jej PESEL-u nie było w bazie. Ale próbując naprawić ten błąd, dowiedziałam się ze zdumieniem, że od połowy sierpnia córka nie ma już prawa do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych. Tak samo jak wszyscy inni maturzyści czekający na rozpoczęcie roku akademickiego! Dopóki nie dostaną indeksów, rodzice nie mogą ich ubezpieczyć jako członków rodziny, bo według ustawy nie są dziećmi uczącymi się.

Pracownicy NFZ poradzili pani Małgorzacie, by na 1,5 miesiąca… zarejestrowała córkę w urzędzie pracy jako bezrobotną!

Joanna Mierzwińska, rzeczniczka NFZ we Wrocławiu: – Radzimy tak wszystkim rodzicom maturzystów. Jest luka w prawie. Ustawa z 2004 r. o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych zakłada, że okres ochronny od momentu zakończenia szkoły przez maturzystów do momentu rozpoczęcia studiów trwa cztery miesiące. Pod koniec sierpnia maturzyści czekający na indeksy powinni więc rejestrować się w PUP albo ubezpieczać się prywatnie.

Prawnicy NFZ przyjmują, że rok szkolny maturzystów kończy się tuż przed egzaminami maturalnymi, wraz z końcem zajęć lekcyjnych. W tym roku koniec wypadł 24 kwietnia. Rok akademicki zaczyna się 1 października. W ten sposób powstała ponad miesięczna luka w ubezpieczeniu, od 24 sierpnia przyszli studenci nie są nim objęci.

Małgorzata Sadowy-Piątek, rzeczniczka praw pacjenta w dolnośląskim oddziale NFZ: – Tak jest od 1998 r., od kiedy wprowadzono kasy chorych. Być może wcześniej nie było o tym głośno, bo NFZ miał więcej pieniędzy i płacił szpitalom za tzw. nadwykonania, czyli dodatkowe zabiegi. Dziś wszyscy liczą każdą złotówkę i jeśli do szpitala trafia pacjent, który nie jest ubezpieczony, to od razu jest wychwytywany.

Z dziurą między zakończeniem roku szkolnego a rozpoczęciem studiów poradził sobie Zakład Ubezpieczeń Społecznych: – Jeśli w lipcu maturzysta złoży wniosek, że jest w trakcie rekrutacji, a w październiku doniesie potwierdzenie, że zaczął studia, to nie przerywamy wypłaty renty rodzinnej czy socjalnej – mówi Iwona Kowalska z wrocławskiego oddziału ZUS.

– Nasi prawnicy uważają, że ustawy o świadczeniach zdrowotnych nie da się interpretować inaczej – oponuje Sadowy-Piątek. Zapowiada, że zwróci się z tą sprawą do rzecznika praw obywatelskich.

Dr Maciej Lis, pełnomocnik terenowy RPO we Wrocławiu, był zaskoczony informacją o zdrowotnych problemach przyszłych studentów: – Jeśli to prawda, to mamy skandal.

W Małopolsce nie ma takiego problemu. Jolanta Pulchna, rzecznik małopolskiego oddziału NFZ: – Uznaliśmy, że maturzysta przestaje być uczniem w momencie otrzymania świadectwa maturalnego, czyli 30 czerwca, i w ten sposób problem nie istnieje.

Źródło:
„Gazeta Wyborcza”, Z kraju
2009-09-04

Komentowanie zablokowane.

Komentowanie zablokowane.