Dlaczego skracają nam życie?

Szanowni Państwo, czy zauważyliście, czytając klepsydry, jak wiele osób umiera obecnie przedwcześnie, w wieku około 50 lat, a nawet mniej?

Czy tylko dlatego, że nasza służba zdrowia jest w fatalnym stanie? Otóż nie! Padamy jak muchy, bo zabija nas ciągły stres, chora sytuacja, w której przyszło nam żyć.

Telewizory codziennie bluzgają taką ilością głupoty, podłości, bezsensu, okrucieństwa i tym podobnych „przyjemności”, że normalny człowiek nie jest w stanie tego udźwignąć. Taki sam ciężar zwala na nasze barki dzień powszedni. Zmagamy się z brakiem pieniędzy na podstawowe potrzeby, lękamy się utraty pracy, kobiety boją się zajść w ciążę, by nie zostały zwolnione lub przynajmniej szykanowane przez pazernych, aroganckich pracodawców. Jeździmy po fatalnych drogach lub w brudnych i drogich pociągach. Zewsząd osacza nas podłość, cwaniactwo, przemoc.

Widzimy, że tysiące wartościowych, wykształconych za pieniądze polskiego podatnika ludzi opuszczają nasz kraj, bo nie znajdują w nim dla siebie szansy. Stanowią oni gotową, wartościową siłę roboczą w Anglii, Irlandii… Paradoksalność tej sytuacji może przyprawić o zawał każdego rozsądnie myślącego człowieka. Jeszcze bardziej absurdalne i tragiczne jest wyrzucanie przez Niemców w majestacie polskiego prawa Polaków z ich domów, które sami wyremontowali i przeżyli w nich dziesiątki lat. To woła o pomstę do nieba, a polski rząd- niewiele sobie z tego robi. Rząd nie ma głowy do takich drobiazgów. Jest zajęty czym innym. Rząd nie zauważa też, że nigdy dotąd (nawet tuż po wojnie) nie było w Polsce tylu żebraków i zbieraczy odpadków , jak obecnie.

Nędza puka do mych drzwi i kłuje mnie w oczy na ulicy bezustannie. Serce rozdziera dylemat : Czy rozdawać własne ostatnie grosze, czy próbować tych wyciągniętych rąk nie zauważać?

Ja sama przepracowałam, jak umiałam najlepiej, ofiarnie i uczciwie trzydzieści lat, żyłam za moją nauczycielską pensję skromnie, ale w miarę godnie. I oto teraz, na emeryturze, po raz pierwszy stanęłam przed wyborem: albo nie jeść przez dwa tygodnie i wykupić lekarstwa, albo zrezygnować z leczenia. Lekarz poradził mi, bym poprosiła o wsparcie opiekę społeczną. Rozpłakałam się w jego gabinecie, przerosła mnie ohyda tej sytuacji.

Dlaczego leki są tak horrendalnie drogie, a nasze emerytury tak żenująco małe?! Czy przez tyle lat pracy nie zasłużyliśmy sobie na godną starość?!

Jak można długo żyć w takim kraju, gdzie wszystko stoi na głowie, jest chore, bezsensowne!

Tylko politycy tego nie zauważają. Oni już dawno zapomnieli, a najczęściej w ogóle nie kojarzą, po co ich powołano na określone stanowiska. Okopali się na swoich stołkach, w swoich partiach i spędzają czas na kłótniach, swarach i bezmyślnym jazgocie.

Chyba sami nie wiedzą, jak bardzo ośmieszają siebie i nasz kraj, jak przez ich głupotę i egoizm cierpi cały naród. A w końcu, ilu ich jest razem w tych wszystkich partiach, jaki procent społeczeństwa stanowią, że uzurpują sobie prawo do niszczenia nam życia? Przeciętnego obywatela nie obchodzi, kto w jakiej jest partii, nam potrzebni są na stanowiskach ludzie mądrzy, kompetentni i odpowiedzialni.

A mamy na tych stanowiskach ludzi małych duchem i egocentrycznych, którzy na dodatek nawołują, by uczyć młode pokolenie patriotyzmu. Jakiego patriotyzmu? W Waszym wydaniu, szanowni prominenci?

Na razie to młode pokolenie uczy się kombinować, jak tu przeżyć w tym chorym państwie i jakoś wyjść na swoje.

A wszyscy realnie myślący ludzie coraz częściej chwytają się za serca i proszą Boga, by jeszcze tym razem ominął ich zawał.

Apelujemy do was, „wy, którzy Rzeczpospolitą władacie”, uświadomcie sobie wreszcie, że jesteście sprawcami nastrojów pesymizmu, rozpaczy i gniewu, które ogarnęły ogromną większość narodu, a dla wielu obywateli naszego kraju stały się przyczyną przedwczesnej śmierci.

Zachęcam was do lektury klepsydr na tablicach przed kościołami.

Janina Lepiarska

P.S. I nie wciskajcie nam kilka razy dziennie reklamy swoich ogromnych, pozytywnych dokonań dla kraju, bo któregoś dnia nie zdzierżę i rzucę czymś ciężkim w telewizor. Obawiam się, że nie pomogą mi spacery na łonie przyrody, o których niedawno pisałam. Są granice ludzkiej wytrzymałości.

Uważam również, że nowe wybory nie powinny być finansowane z budżetu państwa, a więc nas wszystkich. Niech zapłacą za nie z własnych zasobów ci, którzy do nich doprowadzili, a więc politycy. Może wtedy na przyszłość sto razy by się zastanowili, zanim znów daliby się ponieść swoim nieokiełznanym temperamentom. Dlaczego my mamy płacić za ich głupotę?

Komentowanie zablokowane.

Komentowanie zablokowane.